Cięcia budżetowe - związki mówią NIE

Brytyjscy związkowcy ostrzegli rząd premiera Davida Camerona, że nie będą się biernie przyglądać planowanym przez rząd drastycznym redukcjom wydatków w ramach ograniczania deficytu budżetowego. Szczegóły cięć zostaną formalnie ogłoszone dzisiaj.

Największa centrala związkowa TUC zorganizowała we wtorek wielotysięczny wiec protestacyjny przed parlamentem, by skłonić posłów do odrzucenia rządowego projektu. Lider opozycyjnej Partii Pracy Ed Miliband nie wziął udziału w wiecu, mimo że wcześniej "definitywnie" potwierdzał, że przyjdzie. Nieoficjalne doniesienia sugerują, że w następstwie przedsięwzięć oszczędnościowych na kwotę 83 mld funtów, które w ciągu 4 lat mają wyeliminować strukturalny deficyt, zwolnionych zostanie około pół miliona pracowników sektora publicznego. Sekretarz generalny związku zawodowego Unison, Dave Prentis, oskarżył rząd Camerona o to, że "wciąga kraj w ponurą spiralę rozpaczy". Według niego, rząd nie jest zainteresowany szukaniem alternatywnych rozwiązań, które usuwałyby potrzebę dokonywania dużych i szkodliwych cięć na obecnym etapie.

Prentis jest przekonany, że najbardziej poszkodowani w wyniku cięć będą najubożsi. Alternatywę dla cięć widzi w opodatkowaniu banków winnych ostatniej recesji. Dla sekretarza generalnego TUC Brendana Barbera "cięcia to polityczny wybór rządu, a nie konieczność ekonomiczna". Są zbyt szybkie i zbyt głębokie, dlatego zaszkodzą tkance społecznej, doprowadzą do jeszcze głębszych różnic społecznych. "W najgorszym razie cięcia z powrotem pogrążą nas w recesji, w najlepszym będą oznaczały długie lata wysokiego bezrobocia i tempa wzrostu tak niskiego, że deficyt i tak będzie wysoki" - zaznaczył Barber.

Organizatorzy wiecu nie dopuścili do głosu polityków, nie chcąc, by oskarżano ich o to, że ich protest ma charakter polityczny. Opozycyjny rzecznik ds. finansów Alan Johnson w przededniu wiecu powiedział, że dążenie do wyeliminowania strukturalnego deficytu na tak dużą skalę i w tak krótkim czasie jest "bardzo ryzykowne z punktu widzenia wzrostu gospodarki i utrzymania miejsc pracy". Zaznaczył, iż nie jest oczywiste, czy sektor prywatny wchłonie pracowników tracących pracę w budżetówce. W liście do dziennika "Daily Telegraph" grupa dyrektorów odcięła się od ocen Johnsona. W jej opinii wolniejsze tempo redukcji deficytu będzie oznaczało, że nie przestanie on narastać, co oznacza, że w przyszłości cięcia będą musiały być jeszcze głębsze.

Tymczasem 3/4 pracodawców ankietowanych przez firmę prawniczą DLA Piper poparło ideę zaostrzenia ustawodawstwa antystrajkowego, z obawy, że spodziewany w najbliższych miesiącach wzrost związkowego radykalizmu przeciwko cięciom może zaszkodzić ożywieniu gospodarki. Blisko 90 proc. ankietowanych pracodawców, reprezentujących zarówno publiczny, jak i prywatny sektor gospodarki, spodziewa się takich strajków i protestów pracowniczych.

Największa organizacja pracodawców - CBI - chce, by strajk uznawano za legalny nie już wówczas, gdy poprze go większość członków związku w tajnym głosowaniu, ale dopiero wtedy, gdy co najmniej 40 proc. członków weźmie udział w głosowaniu. Obecne przepisy nie przewidują żadnego progu liczbowego.

źródło: PAP


Zrobią wszystko, aby pobierać Child Benefit
£80 000 za studia – wyższe opłaty i droższe kredyt...
 
Poczekaj chwilę, ponieważ właśnie szykujemy kalendarz dla Ciebie

Najpopularniejsze Blogi

Redditch.pl
15 kwiecień 2017
Wielka Brytania
W momencie, kiedy Polska wstąpiła do Unii Europejskiej setki tysięcy Polaków przybyło na Wyspy. W ty...
Redditch.pl
14 październik 2017
Z życia miasta
Policja West Mercia apeluje o pomoc w odnalezieniu mężczyzny, który jest poszukiwany przez europejsk...

Polub nas